sobota, 31 marca 2012

Twierdzenie piąte: Coraz bliżej nieba.


 Mijały godziny i dni Inga chodź nie czuła się dość dobrze grała „Dobrą minę do zlej gry”, wiedziała bowiem, iż mama zdecyduję się porozmawiać z córką na temat operacji, gdy ta poczuję się lepiej. Dziewczyna nie myliła się. Zaledwie trzy noce i trzy dni po pierwszym spotkaniu „Na górze” do szpitalnej sali weszła matka Ingi, lecz nie tym samym krokiem co zawsze. Trochę spokojniej, z rozwagą, tak jakby planowała każdy szczegół tej chwili.
- Córeczko… - Rozpoczęła rozmowę kobieta, stojąc przy dużym, szklanym oknie zwracając większą uwagę na hałas tętniącego życiem miasta niż duże brązowe oczy córki.
- Tak Mamusiu? – Rzekła Inga, jakby chciała skrócić chwilę usłyszenia jakże ważnej dla niej wiadomości.
- Twoje wyniki nie są tak dobre jak myślałam, wiem, że twoje samopoczucie wzrasta, ale to nie wystarczy. Tego dnia, gdy Cię znaleźliśmy zrozumiałam, że najlepszym wyjściem będzie, że dowiesz się o tym wszystkim teraz. Pamiętasz gdy byłaś mała spadłaś ze schodów, to było jakoś przed twoimi 5 urodzinami? – Rzekła matka.
- Pamiętam, bardzo dobrze, chodź w tedy nawet nie wiedziałam jak mam na imię – Zaśmiała się Inga.
- Skutki tego upadku nie były dla nas widoczne. Tego feralnego dnia, gdy miałaś w szpitalu prześwietlenie, w czaszce lekarz znalazł małego guza. Zapewnił nas, że to nie jest nic poważnego… jak na tamtą chwilę nie było. Z roku na rok, ta mała „plamka” powiększała się, aż w końcu w tamten wieczór pękła, uciskając na prawą część mózgu. Lekarz postawił nas pod faktem dokonanym, albo operacja, albo z czasem twój stan zdrowia będzie się pogarszał. – Wyjaśniała p. Magda.
- Ale mamo, mamo! Ja chcę tą operację! – Krzyknęła w stronę szklistych od łez oczu matki.
- To nie jest takie proste. Możesz zasnąć i już się nie wybrudzić, zamknąć oczy i już ich nie otworzyć, wziąć oddech tak jakby był on twoim ostatni tchnieniem. – Wyjaśniła.
- Nie obchodzi mnie to… Jak możecie być takimi egoistami! Wolicie, żebym przez całe swoje życie, żyła z myślą iż umrę przez jakiś guz, niż ze starości?! Mamo! Chyba nie takiej przyszłości dla mnie oczekiwałaś! – Wykrzyczała nastolatka odwracając się z lewego boku na prawy, skupiając wzrok tylko i wyłącznie na białe ściany sali.
Matka wyszła z pomieszczenia, jakby wyczuła moment, iż jej pociecha nie ma chęci na rozmowę z nią. Nie powinnam tak mówić, rodzice też chcą dla mnie dobrze, ale ja nie potrafiłabym żyć z przeczuciem, że każdy dzień którego się budzę, mógłby być moim ostatnim, nie potrafiłabym! Nastał kolejny dzień. Inga od wczorajszej rozmowy z matką, nie czuła się najlepiej. Nachodziły ją ataki migreny, depresje, bóle mięśni. Czy na takie życie zasłużyłam? Na taki los. To były jedyne
słowa które przychodziły na myśl nastolatce w tamtych chwilach. Czas pobytu w szpitalu miał tylko jeden plus, Inga zapomniała o Michale, tak jakby nie znała nikogo takiego, ale czemu to się stało?
W piąty dzień po przebudzeniu, do szpitalnej sali wszedł lekarz „Sowa”. Jego wzrok był bardziej napełniony mądrością niż przy pierwszym spotkaniu na czole zaś miał jakby wyrytą pewność, tego co chcę powiedzieć.
- Niestety nie mamy więcej czasu. Mam nadzieję, że państwo podjęli już decyzję. – Powiedział lekarz.
- Tak, tak. Córka zgodziła się na operację, ja też nie mam innego wyjścia. – Z lekkim uśmiechem wyznała matka w kierunku łóżka na którym siedziała córka.
- Dobrze, w takim razie operacja odbędzie się jutro, nie mamy ani chwili do stracenia. – Odrzekł Sowa kierując się w stronę drzwi.
Inga nie mogła doczekać się następnego dnia. Czuła lęk jak i wewnętrzny spokój, który dawał jej satysfakcje, iż ten dzień będzie niezwykły. Zostało mi 4 dni ferii… Wiem, że i tak nie wrócę do szkoły, ale nie nikt nie może wiedzieć co się stało, nie wiem dlaczego, czuję, że w ten sposób będzie mi się lepiej sapało.
- Mamo! – Krzyknęła w stronę drzwi, za którymi stała jej matka z młodą wiewiórczą pielęgniarką.  
- Tak Córeczko? – Odrzekła z niepokojem kobieta.
- Mamo! Wiem, że ze mną źle, ale mam prawie 15 lat, nie córeczko, tylko córko! – Nastolatka zwróciła matce niefortunną uwagę, lecz usłyszała od pielęgniarek iż ma leżeć ona na jednej Ssli z pewnym młodzieńcem, a nie chciała narobić sobie „siary”.
- Chyba nie wołałaś mnie tylko po to, bym nie mówiła do Ciebie w ten sposób, córko. – Zaśmiała się p. Magda.
- Nie, nie, nie. Mam do Ciebie prośbę, czy na czas mojej śpiączki mogłabyś nikomu ze szkoły nie mówić o tym co się ze mną dzieje? Nie chcę żadnych listów, kwiatków, maskotek, współczuć i innych dupereli. – Zaproponowała.
- Oczywiście, jeśli w ten sposób Ci pomogę, to jak najbardziej. – Odrzekła.
Rozmowę przerwały dwie jakże nowe pielęgniarki, które wtargły do sali. Przygotowywały one łóżko dla nowoprzybyłego gościa szpitala, który jak dowiedziała się Inga oczekuje już w recepcji. Ciekawe jak on wygląda, choć bardziej ciekawi mnie fakt co mu się stało. Ee tam, pewnie jakiś debil, ale wiadomo, co ja się przejmuje, od jutra mnie tu nie będzie! Rozważania dziewczyny przerwały dwie postacie wchodzące do sali. Chłopak nie wyglądał na chorego, ubrany „normalnie” koszulka, spodnie, nic nadzwyczajnego. Przystojniak. Pomyślała Inga, odwracając głowę w stronę ściany. Trochę nie zręcznie byłoby gapić się na obcych ludzi.
- Jak na obecną chwilę, towarzyszyć będzie Ci Inga, a pana proszę na moment do swojego gabinetu. – Zaczął pogawentkę młody chirurg, kierując się w stronę drzwi z ojcem chłopaka.
No to zastaliśmy sami, ciekawie. Jeśli będzie chciał gadać to coś powie ja siedzę cicho.
- Cześć mam na imię Igor. – Ku zaskoczeniu nastolatki chłopak skierował do niej pierwsze słowa.
- Witam, mam na imię Inga, milo mi. – Dziewczyna wstała i usidła na łóżku.
- Oo myślałem, że śpisz. – Zaśmiał się.
- Nie, nie. Ja się jeszcze wyśpię. – Odpowiedziała, żartobliwie choć przybysz nie zrozumiał sensu tej wypowiedzi.
- Ciebie też tu wepchnęli na „chwilę”? Jak dla mnie tu jest okropnie, mam nadzieję, że mnie jak najszybciej prze kierują gdzie indziej. – Odparł.
- Tak, znaczy ja tu już jestem ok. dwóch tygodni, ale jutro już skąd zmykam. – Wyjaśniła z uśmiechem.
- Do domu już? Czyli zostanę sam, no nie. – Rzekł chłopak.
- Nie do końca. Przepraszam, że pytam, ale na chorego nie wyglądasz, wręcz odwrotnie. – Zapytała nastolatka, czując, iż atmosfera jest dość luźna do przeprowadzenia drobnego, sensownego dialogu.
- Nie rozumiem? Jestem na obserwacji, ostatnio źle się poczułem, ale to z przemęczenia. Norma w moim fachu. – Zaśmiał się.
Rozmowę przerwała pielęgniarka, która poprosiła Ingą by zeszła na kontrolę. Badania trwały dość długo, „Sowa” chciał jeszcze porozmawiać z dziewczyną na temat zabiegu. Padnięta jestem, już po północy. Zeszło im się, a mój towarzysz już śpi. On nie jest taki zły. Igor był wysokim, solidnym gościem, o blond włosach i jak dziewczyna wcześniej zauważyła niebieskich oczach. Ciekawe ile on może mieć lat, zaraz! Dane, ta kartka obok lóżka. Imię: Igor, mniejsza z tym, wiek: 17 lat. O matko! Istne cudo! Dziewczyna nie zważała na słowa, nawet na fakt, iż nie mówi ich „w myślach”. Usłyszała dość cichy śmiech.
- Ej! Wstawaj! Bez jaj! – Krzyknęła nastolatka podnosząc kołdrę z łóżka chłopka. O jeju, on nie ma koszulki!
- Ej? Ja się pytam co to ma być! Dawaj kołdrę bo mi zimno. – Odrzekł Igor, nie przestawiając się śmiać.
- Przestań się śmiać to Ci oddam! – Wykrzyczała.
- A jak nie przestanę to Ty mnie ogrzejesz?! – Wybuch jeszcze większym śmiechem.
- Pfy! Wiesz mi, że gdybym Cię lepiej znała to z chęcią.. – Odparła z pogardą. Powinieneś już dawno spać, a nie! – Dodała.
- Spałem! Ale jakaś młoda dama mnie obudziła. – Odpowiedział z uśmiechem.
Inga bez słowa usiadła na łóżku, zakrywając twarz rękami.
- Ej, coś się stało? Uraziłem Cię czymś? – Chłopak usiadł koło nastolatki.
- Nie, niee po prostu jutro mam operację, dość poważną operację i obleciał mnie strach. – Wyjaśniła.
- Wszytko będzie dobrze. – Odparł chłopak, przytulając dziewczynę.
Inga w objęciach chłopaka poczuła się bezpieczna. Nie odczuwała zakłopotania, leżąc na jego nagim, mokrym od łez torsie. Nastolatkowie przegadali całą noc, lecz nieubłagalnie wskazówki zegara wskazywały godzinę operacji.
- Mam nadzieję, że gdy się obudzisz, będziesz o mnie pamiętała, choć troszkę. – Uśmiechnął się Igor.
- Ja mam większą nadzieję, że Ty o mnie nie zapomnisz. – Rzekła Inga, całując chłopaka w policzek po czym wsiadła na wózek.
- No to idziemy. – Rzekła pielęgniarka, zaprowadzając pacjentkę na blok operacyjny.
Dziewczyna po długim okresie „przygotowawczym” leżała już na stole operacyjnym. Teraz okaże się czy podjęłam prawidłową decyzję. Jej oczy powoli zamykały się na coraz dłuższy czas, powieki stały się cięższe, jakby miała za sobą całe tysiące nieprzespanych nocy. W jednej chwili wszystko zmieniło się w białe pomieszczanie, z zieloną polaną, boiskiem do gry i granatową piłką do siatkówki. 

Trochę fantasy nie zaszkodzi? Mnie się podoba, jak najbardziej. :)

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie piszesz :>
    Mogłabyś nawet książkę wydać :P
    bd wpadać ;)

    zapraszam do mnie : http://ewaa-farnaa-ef.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Więc, zdarzają Ci się powtórzenia, czasami źle używasz niektórych słów, przeczytaj na spokojnie rozdział zanim go opublikujesz, ale czytając wszystkie Twoje rozdziały zauważyłam, że popełniasz coraz mniej takich błędów i to bardzo dobrze.
    podoba mi się pomysł i będę wpadać.
    Zapraszam również do mnie na :
    www.melancolie.blog.onet.pl, być może moje opowiadanie Ci się spodoba?
    PS. Informuj mnie o nowych postach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, wiem. Często poddaję je pod presją czasu. Postanowiłam, że to co przyjdzie mi na myśl zapiszę w punktach, a potem będę to rozwijać.
      Twoje opowiadanie widać, że jest bardziej przemyślane, mniej chaotyczne. Bardzo mi się podoba i będę zaglądać :)

      Usuń
  3. http://fenomenalny-swiat.blogspot.com/
    Dodałam sie do obs. Licze na to samo !

    OdpowiedzUsuń
  4. Boskie !
    Aż mi się troszkę płakać chciało ;-)
    Cudne! ;*
    Czekam na dalszy ciąg ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. dobry rozdział
    jestem ciekawa czy ona przeżyje :p

    obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń